piątek, 28 lutego 2025

Luty - podsumowanie

Skończył się luty, czas mocniej w buty! Jest biegowy progres względem ostatnich miesięcy. To cieszy.

Na początku lutego, wyjechałem z rodziną na tydzień do Zakopanego. Dzieci miały ferie a my z żoną mieliśmy potrzebę trochę pobyć w górach. Było trochę lekkiego trekkingu rodzinnie i trochę biegania, m.in. wbiegłem na Kasprowy i hajda z powrotem do Kuźnic. Fajne doświadczenie, ponad 8km nieustannego podbiegu (wystartowałem jeszcze przed Kuźnicami) i tyle samego w dół, na nawrocie. Następnego dnia czułem ten bieg w nogach, tak jak się czuje maraton, może nie na drugi ale na trzeci dzień po.


Oprócz tego pobiegałem trochę swoimi stałymi zakopiańskimi trasami biegowymi. Większość asfalt, ale też bieżnia COS (bardziej z sentymentu niż realnej potrzeby), trochę lasami. Ten czas w Zakopanem zamykał też okres marszobiegowy - o ile w styczniu cały czas pojawiały się przerwy na marsz, to po Zakopanem  już nie. 


Po powrocie z ferii, pobiegłem dwa czy trzy razy kros w Puszczy Bukowej. Ostatni był już bardzo mocny, choć ze sporo rezerwą - mając świadomość że nie przygotowuję się na PB, nie mam motywacji doprowadzać się do przysłowiowego wyrzygu. Jestem jednak zadowolony. Biegam krosy aktywne szybciej niż przygotowując się 3 lata temu na próg 3:30.

Oprócz krosów, pozostałe moje treningi stanowiły OWB i WB na dystansach od 12 do 17km.

W lutym przebiegłem łącznie 133km. Nie za dużo, zważywszy że do maratonu w Bostonie mniej niż dwa miesiące. Nic jednak na to nie poradzę. Biegam tyle ile mogę, a może nawet i ciut przesadziłem. Znowuż mocno dokuczała mi pięta, co skutkowało tygodniową przerwą pod koniec miesiąca i kolejnym USG. 

Z pozytywnych rzeczy to mogę napisać że wyszedłem z badania bardzo podbudowany. Ścięgno Achillesa w obrazie ultrasonografu wygląda bardzo dobrze i nie ma śladu po kontuzji! To jest dla mnie mega, mega njus. Mam natomiast niewielki stan zapalny przyczepu piętowego, co wymaga jeszcze mojej uwagi. Pchamy więc telewizory z fizjomanem daliij, ale to jest naprawdę super wiadomość.

Jeśli chodzi o przygotowania organizacyjne do Boston Marathon, to niewiele zostało do ogarnięcia. W lutym kupiłem bilety kolejowe na linii NYC- Boston oraz NYC-Filadelfia-NYC. Pierwsze kilka dni pobytu w Stanach mam zaplanowane w Nowym Jorku właśnie, potem dopiero udam się do Bostonu. Korzystając z okazji, postanowiłem zaplanować jednodniową wycieczkę do Filadelfii. Nigdy tam nie byłem a chciałbym zobaczyć miasto, które obok Bostonu właśnie, jest kolebką niepodległej Ameryki.  A przy okazji (a może i przede wszystkim) chciałbym zobaczyć Love Park, czyli Plac Kennedy`ego. Mam wrażenie że już pisałem o tym tutaj we wcześniejszych wpisach. Tak czy inaczej, miasto Beniamina Franklina jest na liście do odwiedzenia.

I to tyle. Przed chwilą zadzwonił fizjoman z zaleceniami co do pięty. Ma to być tylko kosmetyka. No nic, zobaczymy ale na koniec tygodnia i miesiąca to chyba dobra wiadomość :)


P.s. A! Byłbym zapomniał! Może to mało biegowy news ale zostałem przyjęty do Szczecińskiego Klubu Wysokogórskiego, yay! Mega się cieszę. 


Czuwaj!


***

 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz